Światowy Dzień Astmy 2019

W dniu 7 maja odbędzie się kolejny raz Światowy Dzień Astmy. Światowa organizacja na rzecz zwalczania astmy  GINA ustanowiła ten dzień aby zwrócić uwagę na skale zagrożenia tą chorobą. Wg Światowej Organizacji Zdrowia WHO na świecie choruje na astmę  ponad 235 milionów osób. Rocznie umiera w związku z nią około 400.000 osób. W Polsce na astmę choruje około 4 milionów osób. Niestety tylko połowa wie o swojej chorobie. Astma oskrzelowa ma najczęściej podłoże alergiczne, alergia jest współcześnie globalną epidemią. Zdaniem Światowej Organizacji Alergii WAO, u 30- 40% populacji świata występuje co najmniej jedno ze schorzeń alergicznych a skala zjawiska może rosnąć. Polskie Towarzystwo alergologiczne PTA szacuje iż alergia dotyka prawie połowy Polaków a będzie coraz gorzej. Astma jest chorobą nieuleczalną ale dzięki nowoczesnej terapii i stosowaniu się do zaleceń lekarskich można zapanować nad jej objawami. Kaszel, świsty, uczucie duszności mija jeśli stosujemy odpowiednie leczenie. Podstawą terapii astmy są sterydy wziewne - skuteczne i bardzo bezpieczne leki. Czasami aby pomóc choremu trzeba je połączyć z lekami rozszerzającymi oskrzela lub lekami antyleukotrienowymi a w przypadku astmy ciężkiej zastosować leczenie biologiczne. O nowoczesnej terapii astmy, o sposobach terapii wziewnej, o tym jak przeciwdziałać zaostrzeniom choroby i co robić w trakcie ataku duszności dowiecie się Państwo z serii edukacyjnych filmów na temat alergii i astmy.

Zapraszamy do przeczytania rozmowy z dr n med. Piotrem Dąbrowieckim, alergologiem z Kliniki Chorób Infekcyjnych i Alergologii w Wojskowym Instytucie Medycznym, przewodniczącym Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP

Margit Kossobudzka: - Załóżmy, że właśnie dostałam diagnozę - astma oskrzelowa. Jak żyje się z taką chorobą?

Dr Piotr Dąbrowiecki: - Zupełnie normalnie.

To o czym będziemy rozmawiać?

- O szczegółach, bo to w nich tkwi diabeł.

Wszystko zależy do tego, jaki to jest rodzaj astmy. Ale od początku: astma tak samo jak cukrzyca czy nadciśnienie jest chorobą przewlekłą i w momencie, kiedy ją rozpoznamy będzie nam z reguły towarzyszyła całe życie. I to jest ta zła wiadomość. Dobra jest z kolei taka, że nie należy bać się tego rozpoznania, ponieważ wielu pacjentów, którzy nie mają zdiagnozowanej astmy, a są chorzy, jest leczonych w nieodpowiedni w sposób. Rozpoznaje się im zapalenia płuc, oskrzeli. Nadużywa antybiotyków. To są osoby np. podejrzewane o niedobory odporności, bo ciągle chorują. A u podstawy ich dolegliwości leży astma. I często okazuje się, że w momencie postawienia diagnozy nagle pacjent... przestaje chorować. Informacja, że to jest astma tak naprawdę jest dobrodziejstwem dla pacjenta, a nie traumą.

Natomiast pacjenci, szczególnie ci, z którymi lekarze zbyt mało rozmawiają albo w ogóle nie rozmawiają, boją się tego.

Dlaczego?

- Ponieważ astma kojarzy się z ciężką dusznością, z pobytami w szpitalu, a wcale nie musi tak być. Współczesne leczenie astmy polegające na tym, że podajemy niskie dawki sterydów wziewnych, betamimetyki, leki antyleukotrienowe powoduje, że większość naszych pacjentów - mniej więcej trzy czwarte - jest w stanie uzyskać kontrolę nad swoją chorobą. A pacjent najbardziej boi się, że to choroba będzie kontrolowała jego. Że będzie mu mówiła jak ma żyć, że nie będzie mógł czegoś robić, bo będzie miał duszność, nie będzie mógł gdzieś pójść, bo będzie kasłał, że choroba uniemożliwi mu aktywność fizyczną, społeczną. A to nieprawda. Po to stawiamy rozpoznanie astmy oskrzelowej, żeby pacjentowi dostosować odpowiednie leki i pozwolić mu normalnie żyć. Przy pomocy współczesnych leków jesteśmy w stanie tak ułożyć leczenie i życie pacjenta, żeby to było możliwe.

Jak mówiłem, diabeł tkwi w szczegółach. Lekarz nie uleczy nas z choroby jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jeden lek, recepta, dwa słowa i sprawa załatwiona. Astma wymaga, przynajmniej na początku, bardzo intensywnej edukacji pacjenta. Musi on zrozumieć, dlaczego choruje, zaakceptować swoją chorobę - to jest na wagę złota i gwarantuje sukces terapeutyczny.

Jeśli pacjent weźmie sobie do serca rady lekarzy: że nie należy palić tytoniu, należy stosować profilaktykę antyalergenową, regularnie brać leki, to może zdobyć złoty medal na olimpiadzie, być zawodowym żołnierzem, policjantem, piosenkarzem. Mam pacjentów z tych wszystkich grup zawodowych i oni cieszą się życiem.

Czy w tej chorobie panuje zasada, że im dalej tym gorzej? Astma będzie postępować z wiekiem?

- Oczywiście, że nie. Ale warunkiem dobrego leczenia astmy jest szybkie postawienie rozpoznania. Większość astmy, niestety, powstaje w dzieciństwie. Trzy czwarte pacjentów chorych na astmę to są alergicy. Uczuleni na roztocza, pyłki czy pokarmy. Jednak głównie to są alergeny wziewne, które wnikają do układu oddechowego. I tacy pacjenci w dzieciństwie już mają cechy astmy. Kaszlą bez przyczyny, mają świszczący oddech po wysiłku. Jeżeli tego nie zauważymy to płuca rozwijającego się dziecka zamiast 100 proc. wydajności będą miały 90 proc.

Ulegają przebudowie?

- Pęcherzyki płucne nie wykształcają się w pełnym zakresie. To już nie będzie 300 mln pęcherzyków, ale np. 250 mln. Na tym etapie rozwoju to nie stanowi problemu, ale będąc dorosłym człowiekiem może to mieć znaczenie. Nierozpoznana astma w dzieciństwie to jest często astma, która w dorosłości przebiega intensywniej, może kończyć się rozwojem przewlekłej obturacyjnej choroby płuc.

Sukces jest wtedy, kiedy pacjent przestrzega zaleceń lekarza. Jakich zaleceń?

- Regularnego stosowania leków, bo najnowsze badania z 2012 roku wskazują na to, że kontrola astmy w Polsce sięga ledwie 20 proc.! To jest przerażające, bo oznacza, że pozostałe 80 proc. pacjentów nie leczy się odpowiednio i ma nie do końca kontrolowaną chorobę. Żeby zrozumieć, co to oznacza,  są określone tzw. kryteria kontroli. Pełna kontrola astmy jest taka, kiedy pacjent śpi spokojnie i nie wybudza się w nocy z powodu astmy, kontynuuje wysiłek fizyczny, który lubi, kiedy zażywa leki doraźne nie częściej niż dwa razy w tygodniu.

Połowa pacjentów ma nie do końca kontrolowaną astmę, a aż jedna trzecia ma zupełnie niekontrolowaną - czyli objawy w nocy i w dzień, codziennie wspomaga się lekami rozszerzającymi oskrzela. To są chorzy z astmą ciężką, ale często ta ciężkość astmy jest spowodowana tym, że pacjent poprzez swoją niefrasobliwość lub lekarz przez zbyt małe zaangażowanie nie wymaga od pacjenta przestrzegania regularnych zasad leczenia np. zlecając inhalatory nie edukuje pacjenta jak je stosować.

Trzeba się tego uczyć?

- Bezwględnie! Jeżeli pacjent stosuje nieodpowiednio lek wziewny to on po prostu nie działa. Jak nie połkniemy tabletki to nie działa, ale jak połkniemy to zazwyczaj działa. Tu pacjent może wziąć lek wziewny i on także nie zadziała, choć chory jest przekonany, że stosuje się do zaleceń.

Źle używany inhalator powoduje, że lek zadziała w 50 proc. a nawet tylko w 20 proc. Nie wywołuje więc swoich efektów terapeutycznych. Lekarz musi nam pokazać, w jaki sposób inhalator stosować. Domagajmy się tego! U pacjenta, który przez kilka miesięcy stosuje lek trzeba skontrolować czy bierze go prawidłowo, bo o ile jeszcze na pierwszej wizycie po pokazaniu poszło mu to w miarę dobrze, to z czasem pacjent zapomina reguły i stosuje lek źle.

Na szkoleniu dla pacjentów proszę, żeby chorzy wyjęli swoje inhalatory i pokazali mi, w jaki sposób jest stosują. I zawsze duży odsetek osób stosuje je nieprawidłowo.

Chory musi też wiedzieć, jakie mogą być powikłania stosowania tych leków oraz, że one nie są istotne i nie należy z ich powodu leku odstawiać.

Poza tym najczęściej pacjent odstawia leki, kiedy nie ma objawów. Ale właśnie po to mu dajemy te leki, żeby tych objawów nie miał! To, że czuje się lepiej zawdzięcza leczeniu, a nie temu, że „wyleczył się z astmy”. Pierwszego dnia nic się nie dzieje, drugiego nic, po tygodniu pacjent zaczyna pokasływać, a po dwóch ma zaostrzenie choroby, ale bywa, że już nie łączy tych faktów. Z astmą jest ten problem, że im bardziej czujemy się komfortowo ze swoją chorobą tym na więcej ustępstw sobie pozwalamy,  prowadząc do zaostrzenia choroby, którą wcześniej udało się opanować.

Stosować inhalator prawidłowo czyli jak?

- Trudno to opisać, bo typów inhalatorów jest mnóstwo i każdy się stosuje inaczej. Lepiej pokazać. Ale ogólnie lek wziewny w formie indywidualnego dozownika musimy wstrząsnąć, zrobić wydech, wyzwolić dawkę i wciągnąć aerozol, by dotarł do płuc. Wystarczy, że się nie wstrząśnie leku i już nie działa. Jak się nie zrobi wydechu działa na 50 proc. Tu liczy się wiele rzeczy - głębokość wdechu, jego szybkość, przygotowanie leku do wzięcia np. właśnie wstrząśnięcie, to w jaki sposób obejmujemy inhalator ustami, a nawet pozycja w jakiej bierzemy lek!

Również zmiana inhalatora na inny, wiąże się z koniecznością kilkuminutowej instrukcji przez lekarza, jak nowy lek stosować.

Pewna nonszalancja w stosowaniu leków może się udać w astmie łagodnej, ale już w postaci umiarkowanej czy ciężkiej na pewno nie. To się zemści.

Zawsze, jeśli czujemy, że jednak nie w pełni opanowaliśmy swoją chorobę i nadal mamy objawy należy wrócić do swojego lekarza pierwszego kontaktu czy specjalisty i mu o tym powiedzieć. Poprosić go, żeby zobaczył jak bierzemy lek. Lekarze często się dziwią co pacjent od nich chce, ale jak zobaczą jak pacjent bierze lek są jeszcze bardziej zdziwieni, jak on go bierze.

Jeśli objawy są codzienne i nie mijają po zastosowanym leczeniu to najczęstszym błędem jest złe stosowanie leków.

Czy od leków steroidowych można utyć?

- To mało prawdopodobne. Małe i średnie dawki steroidów wziewnych nie wpływają na masę pacjenta, ani na tempo wzrostu dziecka, na zjawisko osteoporozy. Nie musimy bać się małych i średnich dawek steroidów wziewnych, a takimi leczymy ponad 75 proc. pacjentów. Ta steroidofobia jest niczym nieuzasadniona.

Pacjenci też często odstawiają leczenie dlatego, że mają chrypę, grzybicę w gardle, dyskomfort w postaci drżenia mięśniowego po zażyciu leków rozszerzających oskrzela. Ale jest to wynik tego, że nikt im nie powiedział, że trzeba wypłukać gardło. Standardowo jedna piąta dawki leku dostaje się do płuc, a reszta zostaje w gardle, niezależnie od tego, jaki inhalator stosujemy. Może to wyzwalać powikłania miejscowe czyli suchość w gardle, grzybicę, dyskomfort przy przełykaniu. W momencie, kiedy lek wchłonie się z powierzchni gardła mogą pojawić się drżenia mięśniowe, przyspieszenie akcji serca, pobudzenie, problemy ze snem, ale to zdarza się bardzo rzadko,  kiedy prawidłowo zastosujemy lek i wypłuczemy po inhalacji gardło.

Powinien być zachowany odstęp czasowy między lekiem, a położeniem się spać?

- Jak najbardziej, choć wiele zależy od pacjenta. Jeżeli stosuje małe dawki to niczym nie powinniśmy się przejmować, ale jak one są większe to odległość od zażycia leku do pójścia spać ma znaczenie, bo jak po leku  tętno lekko  nam przyspieszy, zaczynamy słyszeć rytm swojego serca, to zaczynamy też się niepokoić. I zastanawiamy się: co to się ze mną stało? Może to będzie jakiś atak? Wydarzy się coś złego? Wtedy warto leki stosować np. na godzinę przed snem

Jest jeden standard leczenia astmy?

- Światowa inicjatywa na rzecz astmy (GINA) co roku wydaje rekomendacje na temat najbardziej efektywnego leczenia astmy. To standard, którego się trzymamy ale jako specjaliści wiemy,  że leczenie pacjenta powinno być zindywidualizowane, w zależności od tego, jaka to jest astma: alergiczna czy niealergiczna, jaki jest jej stopień kliniczny, czy jest kontrolowana czy nie do końca kontrolowana. Mamy standardy postępowania, ale one jedynie wyznaczają nam ogólną drogę.

Lekarz wybiera leczenie na miarę pacjenta.

Jest mała grupa chorych stanowiąca około 5-10 proc. wszystkich chorych z astmą, którzy mają astmę trudną czy o ciężkim przebiegu, ale po to jest lekarz prowadzący i specjalista by im pomóc. Czasem standardowa terapia jednym, drugim czy trzecim inhalatorem nie przynosi poprawy, ale wtedy zostają przeciwciała monoklonalne, leczenie biologiczne. Teraz możemy już je stosować. To bardzo skuteczne leczenie.

Kiedyś popularne było odstawienie leków na astmę na wakacyjne w uzasadnieniu, że to już nie jest sezon infekcyjny. Czy to ma sens?

- Ale proces zapalny w oskrzelach toczy się dalej. Lato czy zima ma mniejsze znaczenie, bardziej koncentrujemy się na objawach. Jeżeli pacjent przez ostatnie trzy miesiące biorąc przepisane leki nie ma żadnych objawów w dzień czy w nocy, przy wysiłku fizycznym to mogę mu zmniejszyć dawkę. Kolejna zmiana dawki jest po 6-8 tygodniach. Jeśli zredukowaliśmy dawkę o połowę i pacjent nadal czuje się świetnie a wyniki spirometrii wychodzą dobrze - dalej zmniejszam dawkę. Może się zdarzyć, że pacjent dojdzie do momentu, kiedy odstawimy leczenie, ale to jest świadoma decyzja, a nie decyzja na wakacje albo dlatego, że „trzeba było odpocząć od leków, które biorę całe życie”. W ten sposób tego robić nie można. Jednak odstawienie racjonalne, zmniejszając dawki leczenia ma sens.

Czy z astmy można wyrosnąć?

- Dobre pytanie. Generalnie uważamy, że nie można. Często u pacjentów, którzy są alergikami i mieli astmę w dzieciństwie choroba nawraca w dorosłości. Jak nie w wieku lat 20, to 30 lub 40. Natomiast jest też pewna grupa pacjentów, u których nie nawracają objawy. Jak ich traktować? Trudno powiedzieć. Czy to jest astma w wywiadzie, bez dolegliwości? Czy to w ogóle była astma? Często nie ma już dokumentacji. W takiej sytuacji jest tylko jedno badanie, które może postawić kropkę nad „i” - badanie nadreaktywności oskrzeli. Jeżeli jest ona taka jak u osoby zdrowej to pacjent prawdopodobnie nie ma astmy. Robimy tak np. przyjmując zdrowych mężczyzn do służb specjalnych. Takie osoby muszą mieć maksymalną wydolność, astma nie może im w żadnym stopniu przeszkadzać w wykonywaniu zadań.

Mówi pan, że kluczowe w dobrej kontroli astmy jest też unikanie alergenów. A co w przypadku osób mających astmę niealergiczną? Takich, którzy np. reagują skurczem oskrzeli na ciepło-zimno lub na wysiłek fizyczny?

- Te objawy są tak samo charakterystyczne dla astmy alergicznej jak i niealergicznej. Co innego czynnik je wywołujący. U chorych na astmę alergiczną są to pyłki drzew, traw, roztocza kurzu domowego czy zarodniki grzybów pleśniowych. U chorych na astmę niealergiczną czynnikiem wywołującym chorobę są częste infekcje układu oddechowego, które wzbudziły nadreaktywność oskrzeli. Jednak obaj ci pacjenci spotykają się w jednym miejscu. I jeden i drugi zareaguje na zimne powietrze, tak samo z wysiłkiem fizycznym. Jeżeli będzie to niestabilna astma, bo dobrze leczona nie spowoduje u nich objawów.

Astma niealergiczna najczęściej rozwija się po 40-stce. Takie osoby często mają infekcje wirusowe czy bakteryjne układu oddechowego i nagle po którejś z takich infekcji zostaje uporczywy kaszel. Potem pojawia się duszność i skurcz oskrzeli (słyszany przez lekarza w stetoskopie lub widoczny w badaniu spirometrycznym).

Leczenie astmy niealergicznej jest takie samo, jak u osoby z astmą alergiczną, ale prewencja ataków jest zupełnie inna. Staramy się wzmocnić układ odpornościowy podając np. szczepionki przeciwko grypie czy pneumokokom. Prosimy pacjenta by stronił od miejsc, gdzie może złapać infekcję.

I w jednej i w drugiej grupie zalecamy normalną aktywność fizyczną. Prosimy o  redukcję masy ciała, bo to też jest ważne. Zdrowy, higieniczny styl życia w obu rodzajach astmy przynosi duże korzyści dla pacjenta.

Jak wygląda taka prewencja?

- Klasyczny przykład: pacjent chory na astmę uczulony na roztocza. W wakacje, bo jest już po „sezonie roztoczowym” odstawia sobie leki i jedzie do średniej klasy pensjonatu nad morze, w którym cała masa ludzi spała już przed nim w tej pościeli - poszewki są zmieniane, ale sama pościel przecież nie. I wraca z zaostrzeniem choroby.

Dzieje się tak, po pierwsze dlatego, że w domu chory dba o profilaktykę antyalergenową, pierze koc do dwa tygodnie, mrozi poduszkę. I stosuje leki. A na wyjeździe nie ma ani profilaktyki, ani leków. W takim pensjonacie stężenie roztoczy może być 10-krotnie wyższe niż w domu. A 10 razy więcej alergenu to 10 razy więcej objawów. Planując wakacje powinniśmy porozmawiać o tym z lekarzem. Spytać go o czym powinniśmy szczególnie pamiętać.

Są alergeny, na które można się skutecznie odczulać.

Chorzy na astmę mogą to robić?

- Jeżeli nie jest to astma ciężka,  to jak najbardziej. Zastosowanie immunoterapii prawie zawsze przyniesie poprawę.

A wysiłek fizyczny? Wielu rodziców kiedy dowiaduje się, że ich dziecko ma astmę natychmiast zakazuje im wysiłku. Zwalnia w WF-u, żeby nie zaczęło się nagle dusić.

- To pułapka myślenia. Brak aktywności nie służy astmie! Nie mówię o tym, żeby ćwiczyć, kiedy mam silną  duszność, ale poza zaostrzeniem choroby trzeba to robić. Im ktoś jest bardziej aktywny tym lepiej. Rolą lekarza prowadzącego jest ułożenie leczenia tak, żeby pacjent mógł wysiłek fizyczny prowadzić. Czy to jest jazda na rowerze, pływanie czy nawet bieganie. Nie wolno dzieci zwalniać z zajęć wychowania fizycznego, bo to jest największa krzywda, jaką możemy im zrobić. Ja jako dziecko chore na astmę padłem ofiarą takiego postępowania i dopiero później udało mi się to nadrobić. Ale nie wszystkim udaje się nadrobić braki w aktywności. Niektórzy zostają otyłymi dorosłymi, a to jeszcze bardziej przeszkadza w prawidłowym prowadzeniu astmy. Astmę z otyłością leczy się gorzej niż astmę u osób z normalnym BMI.

Czy do większego niż zwykle wysiłku fizycznego można się jakoś przygotować? Np. nastolatka przed zawodami sportowymi?

- Zdecydowanie. Jeżeli pacjent ma objawy spowodowane przez wysiłek fizyczny to nie znaczy, że ma nie mieć wysiłku fizycznego. Przed wysiłkiem ma brać lek rozszerzający oskrzela, który go zabezpieczy przed skurczem oskrzeli i dusznoscią. Takie postępowanie spowoduje, że pacjent będzie chciał ćwiczyć, bo nie będzie miał kary w postaci duszności lub kaszlu. To jest logiczne podejście do sprawy. Natomiast czymś nielogicznym jest stwierdzenie: „Syn ma astmę to niech posiedzi i odpocznie”. To nie jest pomaganie dziecku, ale wpędzanie w inwalidztwo.

Do wyjazdu w kraje o klimacie tropikalnym też można się przygotować?

- Z reguły osoby, które są uczulone na pyłki na takim wyjeździe czują się lepiej, bo tam nie ma tych alergenów, które uczulają nas w kraju, ale nie powinni zapomnieć o swoich lekach. Przygotowanie do takiego wyjazdu, szczególnie dla chorego na astmę alergiczną polega na tym, że sprawdzamy do jakiego ośrodka jedziemy: czy jest nowy czy stary, czy może to być miejsce gdzie jest nieczyszczony system klimatyzacji, czy możemy być narażeni na pleśń w łazience. Jeśli tak, a jesteśmy uczuleni na roztocze i pleśnie to lepiej z takiego miejsca zrezygnować, nawet jeśli jest tańsze. Chorzy na astmę powinni, jeśli to możliwe, wybierać lepszą jakość ośrodka. Trudno o to, jak mamy niewiele pieniędzy, ale trzeba brać to pod uwagę. Osoby uczulone na kota nie powinny jechać na wakacje do miejsca, gdzie przebywa kot. Nawet jak na czas naszego pobytu go tam nie ma.

Jeśli nie mamy pewności, co do miejsca w jakim się znajdziemy powinniśmy się uzbroić w dodatkową porcję leków. Pacjenci często biorą leki na określony czas wyjazdu, a tymczasem należy wziąć zdecydowanie większą ich ilość!

Dlaczego?

- Bo w obcym miejscu zawsze istnieje ryzyko zaostrzenia choroby i konieczność zwiększenia dawki leku, czasem dwukrotnie. Będąc za granicą trudniej o receptę. Poprośmy swojego lekarza jadąc daleko np. do Indii, Chin czy Ameryki Południowej czy Afryki, gdzie nie mamy gwarancji szybkiego uzyskania specjalistycznej pomocy, żeby przepisał nam tzw. leki ratunkowe - steryd doustny, większą ilość leków rozszerzających oskrzela. Tak, żeby pacjent mógł sam przeżyć zaostrzenie. Tu przy okazji należy przypomnieć, że osoby z astmą, tak jak z każdą chorobą przewlekłą, powinny przed wyjazdem zadbać o ubezpieczenie zdrowotne obejmujące kraj, do którego jedziemy. Często osoba chora na astmę mająca zaostrzenie za granicą zwleka z pójściem do lekarza za własne pieniądze i może dojść do tragedii.

Ale nie chce nikogo straszyć. Dobrze prowadzona astma, zabezpieczona lekami na wyjazd powoduje, że możemy jeździć niemal zawsze tam, gdzie chcemy.

A osoby z astmą, alergią i anafilaksją?

- To jest szczególny rodzaj choroby gdzie po spożyciu pewnych pokarmów pacjent ma pokrzywkę i problemy z oddychaniem. Taka osoba powinna się zastanowić, nie tylko gdzie jedzie, a też gdzie co będzie tam jadła. A jeżeli nie wie za bardzo, dlaczego ma objawy anafilaksji to powinna być zabezpieczenia ampułkostrzykawką z adrenaliną i  mieć ją ze sobą. Najwięcej zgonów z powodu anafilaksji zdarza się przed przyjazdem pogotowia, bo ktoś zjadł orzeszki, krewetki, małże lub coś, co nawet nie wie czym było. Podanie adrenaliny w udo pozwala dotrwać takiemu pacjentowi do przyjazdu karetki.

Czy dieta ma znaczenie w astmie?

- Jeżeli jesteśmy uczuleni na jakieś produkty to sprawa jest jasna - należy ich unikać. Ale jak nie to możemy jedynie zwracać uwagę na produkty, które zwiększają poziom histaminy takie jak alkohol - szczególnie czerwone wino czy mocne alkohole, żółty ser, dobrze doprawione jedzenie. Mogą one powodować zwyżkę stężenia histaminy w organizmie co czasem skutkuje swędzącą skórą, drapiącym gardłem, nagłym katarem bez przyczyny. To nie są objawy zagrażające. Ciekawe jest to, że osoby uczulone na roztocza kurzu domowego mogą reagować na owoce morza-krewetkowa uczta może się skończyć bardzo nieprzyjemnie jeśli jesteśmy uczuleni na roztocza.

Najprościej sprawdzić czy dane jedzenie nas nie uczuli kładąc małą papkę z danego pokarmu na wardze. Jeżeli po chwili zaczyna nas ona swędzieć, brzęknie to nie wolno nam tego zjeść!

To może być uczulenie na pokarm, ale może to być także reakcja krzyżowa. Reakcja krzyżowa powstaje w organizmie alergika, kiedy jego ciało interpretuje pokarm, jakby był alergenem wziewnym czyli np. zjadłem jabłko, a jestem uczulony na brzozę i teraz swędzi mnie język, podniebienie, mam obrzęknie wargi, bo organizm myśli, ze „zjadłem brzozę”.  Jestem uczulony na trawy, zjadłem kiwi czy pomidora - mam te same objawy, jak po kontakcie z pyłkami.

Groźna reakcja krzyżowa łączy w sobie lateks, awokado, melon, banan. Jak ktoś ma objawy uczulenia na lateks i nagle na wycieczce do Azji zje soczystego melona czy awokado to może źle się poczuć. To może być tylko świąd w gardle, pokrzywka, ale mogą też być reakcje uogólnione.

Osoba chora na astmę powinna z dystansem podchodzić do jedzenia, które je po raz pierwszy w życiu. Rzadko się zdarza, że po spożyciu pierwszy raz jakiegoś pokarmu coś się wydarzy, ale może tak być.

Pamiętajmy, że jak coś nas niepokoi pytajmy lekarza. A jak ten nie informuje nas wystarczająco można iść do szkoły dla pacjentów chorych na astmę. Wykaz tych szkół znajduje się na stronie naszej federacji www.astma-alergia-pochp.pl. Szkolimy pacjentów regularnie. Im więcej chory wie na temat astmy i alergii tym lepiej żyje.

Czy szczepienia przeciwko grypie są konieczne dla osób chorych na astmę?

- Tak, one są w standardzie prowadzenia tej choroby. Tak samo jak u osób z innymi chorobami przewlekłymi: nadciśnieniem, chorobami serca, cukrzycą, chorobami nerek. Grypa może być niebezpieczna dla astmatyków. 

Jest też grupa chorych na tzw. astmę aspirynową, gdzie kluczowe jest z kolei przestrzeganie zaleceń świadomego leczenia. Jeśli taka osoba skręci nogę w trakcie gry w siatkówkę na plaży to nie powinna brać czegokolwiek przeciwbólowego tylko sprawdzać czy to nie jest niesteroidowy lek przeciwzapalny. Taki lek może doprowadzić do groźnego skurczu oskrzeli, a nawet do zgonu pacjenta.

Jak rozpoznać, że mam taką astmę?

- Z reguły to jest domena kobiet po 40 roku życia. Zaczyna się katarem bez przyczyny, pacjenci słyszą, że np. mają polipy w nosie. Potem zaczyna się duszność, sporadycznie, potem coraz częściej. Często, niestety, rozpoznanie pada dopiero wtedy, gdy ktoś zastosuje ten lek czyli np. aspirynę i wyraźnie skojarzy, że źle się po niej czuje. Zazwyczaj dopiero po wystąpieniu objawów przychodzi lekarzowi do głowy refleksja, że to może być astma aspirynowa. Jeżeli pacjent nam nie powie, że czuje się źle po jakiś lekach np. że wziął ibuprom i zamiast lepiej było mu po nim gorzej, możemy to przegapić.

Ale bardzo wiele osób właśnie po 40-50 roku życia zaczyna stosować profilaktycznie leki zapobiegające zakrzepom, w tym aspirynę.

- Dokładnie! I dla niektórych nie jest to wcale zdrowe. Mamy dla nich inne leki przeciwzakrzepowe. To apel do pacjentów chorych na astmę: jeżeli po zażyciu aspiryny, ibupromu, ketonalu, diklofenaku, pyralginy doszło u ciebie do uczucia nasilonej duszności, pojawił się katar, pokrzywka, problemy oddechowe powiedź o tym swojemu lekarzowi.

Zresztą nie tylko stosowanie leków aspirynowych może zaszkodzić chorym na ten rodzaj astmy, także dieta bogata w naturalne salicylany. To są np. czerwone i czarne porzeczki, maliny. Jest nawet specjalna dieta antyaspirynowa. Naprawdę warto by chory jej przestrzegał.

Czy leki na astmę przeszkadzają w opalaniu? I czy mogą wchodzić w reakcje z innymi lekami?

- Jeśli chodzi o interakcje leków wziewnych z innymi środkami to takiej nie ma. Poza jedną u chorych na astmę nie powinno się stosować się betablokerów niekardioselektywnych. Leki na astmę działają na receptory beta, a jeśli stosujemy beta bloker w chorobach układu sercowo-naczyniowego to  utrudnia leczenie astmy. Lekarze kardiolodzy o tym wiedzą, ale np. beta bloker może być podany dospojówkowo w lekach na jaskrę i pogorszyć stan układu oddechowego u pacjenta z astmą.

I na koniec - leki wziewne nie wchodzą w żadne interakcje ze słońcem. Słońce daje nam podwyższony poziom witaminy D, a to pomaga w prawidłowej terapii naszej choroby.

Na zakończenie chciałbym życzyć wszystkim astmatykom i nie tylko – udanych wakacji – bez duszności.

Ta strona używa tzw. cookies. Ustawienia możesz zmienić w preferencjach przeglądarki. Polityka prywatności